Archiwum tagów: psycholog zwierzęcy

Ukochany pies

Tak sobie myślę, jakie to problemy mają ludzie z psami. Obserwuję wiele psów na co dzień i widzę jakie niektóre są znerwicowane. Wydaje mi się, że najpowszechniejszy problem to wychowanie psa, który jest bardzo niesamodzielny. Taki pies jest nadmiernie przywiązany do człowieka. Ludzi to oczywiście cieszy, psiak nie widzi świata poza swoim opiekunem. Wariuje z radości kiedy wraca do domu, podskakuje, wije się, skacze jak szalony i nie potrafi się uspokoić. Chodzi za nim krok w krok. Patrzy głęboko w oczy (często dostaje za to przysmaki, więc jak tylko coś chcemy włożyć do ust, siedzi z pyskiem tuż przed naszymi oczami i patrzy żałośnie, więc jak z takim biednym i uroczym stworzeniem się nie podzielić…). Zaczepia do głaskania, rzucania zabawek (znam osoby, które w trakcie oglądania telewizji cały czas są zajęte rzucaniem pupilowi piłeczki…), wyleguje na kanapie tuż przy swojej pańci a najchętniej wylegiwałby się na jej kolankach . No i naturalnie spędza  noc w łóżku, razem ze swoim ukochanym opiekunem.

Nie byłoby może w tym nic złego, na pierwszy rzut oka pies wygląda przecież na bardzo szczęśliwego, a i opiekun też akceptuje takie zachowanie. Kłopot jednak polega na tym, że to nie jest zdrowa relacja a pies w sumie nie jest psem i nie cieszy się życiem zgodnie ze swoimi psimi potrzebami. Stwarzamy mu cukierkowy, zamknięty świat uzależnienia od człowieka, jego obecności, dotyku i bliskości.

Wyobraźmy sobie małe dziecko, które byłoby traktowane w podobny sposób – bez kontaktu z rówieśnikami, zamknięte praktycznie cały czas w czterech ścianach, na długie godziny pozostawione samotnie, bez umiejętności zabawy z samym sobą, skoncentrowane na nas.  Takie dziecko, dokładnie tak jak i nasz pies, wypatrywałoby z utęsknieniem naszego powrotu, cieszyło się jak szalone i próbowało za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę, ciągle być w centrum naszego zainteresowania. Czy to byłoby zdrowe i szczęśliwe dziecko?

Psiak (tak samo jak dziecko) wychowany w ten sposób staje się niesamodzielny i znerwicowany. Zazwyczaj nie bawi się z innymi psami, nie jest nimi w ogóle zainteresowany, co gorsza, najczęściej reaguje agresywnie na każde próby zbliżenia osobnika tego samego gatunku. Lubi spacery, nawet bardzo, ale dlaczego musi napotykać te straszne, zaczepne stworzenia? Pozostawiony przez wiele godzin samotnie w mieszkaniu, zalękniony i sfrustrowany, próbuje w jakiś sposób rozładować napięcie, które z minuty na minutę w nim niemiłosiernie narasta. Ślini się, ziaje, zaczyna gryźć różne przedmioty lub meble, drapać i zrywać futryny, posikuje albo wzywa żałośnie swojego opiekuna nieustannie wyjąc lub szczekając.

piesek ze schroniska uleczony :c)

Uwielbiam to!!! :c))) Radość wypełnia moje serce. Właśnie dostałam podziękowania za świetne efekty mojej terapii e-mailowej. Piesek się uspokoił i dobrze znosi samotność. Cierpiał na lęk separacyjny – okropnie wył i szczekał, kiedy zostawał sam w mieszkaniu. Sąsiedzi mieli dość. Psina biedna, wzięta ze schroniska, pewnie właśnie z tego powodu tam trafiła. Najpierw ktoś ją rozpieszczał do maksimum, a potem okazało się, że piesek nie może żyć bez swojej pańci, a pańcia pewnie wróciła do pracy i nie mogła już cały czas siedzieć w domu i pieskiem się zajmować, tulić, pieścić i trzymać na kolankach. A może po prostu piesek był ukochanym pupilem starszej pani, jej oczkiem w głowie. Tego się nigdy nie dowiemy. Niestety, a może stety (bo może wtedy piesek nie miałby tyle szczęścia) nikt nie uprzedził mojej klientki, że z pieskiem może być jakiś problem. Na szczęście psiak trafił w odpowiedzialne i mądre ręce i udało się go z traumy i frustracji wyleczyć. Cudnie! Jeszcze jeden szczęśliwy pies w szczęśliwej rodzinie. Oby więcej takich wiadomości. Bardzo dziękuję pani Elżbieto :c)

Dom z ogrodem i pies

Saba jest półtoraroczną owczarką niemiecką. Kiedy po raz pierwszy przyjechała do naszego Pensjonatu zauważyliśmy, że nie interesują ją inne psy. Była zafiksowana na człowieku, potrzebowała jego ciągłej obecności i uwagi. Wśród psów czuła się niepewnie, unikała ich towarzystwa, leżała biernie w najdalszym rogu wybiegu. To, że pozostałe psy biegały w koło, szalały radośnie za piłką nie zmieniło jej nastawienia. Nie chciała i nie umiała nawiązać kontaktu z osobnikami swojego gatunku. Dla niej liczył się tylko człowiek.

Mona to urocza dobermanka, lat pięć. Inne psy tylko jej przeszkadzają. Stoi na najwyższym punkcie wybiegu i patrzy w dal. Jeśli długo nie widzi sylwetki człowieka, zaczyna szczekać. Nawet młody, przystojny beagiel, który wyraźnie się w niej zakochał, lizał ją po uszkach, chodził krok w krok i namawiał do pieszczot i zabawy nie był w stanie wytrącić ją z tego zapatrzenia. Co jakiś czas fukała na niego i opędzała się jak od natrętnego owada.

Milly to mały mieszaniec  jack russella. Kiedy znalazł się na wybiegu, każdy chciał się z nim zaprzyjaźnić, on jednak był tak przerażony tą wesołą i towarzyską zgrają, że tylko pokazywał swoje piękne uzębienie i chował się przy drzwiach wyjściowych. Niech je natychmiast otworzą! Co on tutaj robi? To jakaś straszna pomyłka. On przecież nie jest psem!!! Milly uważał, że jest człowiekiem i jego miejsce jest wśród ludzi, a nie wśród jakichś dzikich, dziwnych stworzeń…

Takich przykładów mogłabym podać bardzo wiele. To psy, które nie mają na co dzień kontaktu z innymi psami, a co najważniejsze, nie miały go w okresie dorastania. Mieszkają zazwyczaj w pięknych domach z ogrodem. Mają do swojej dyspozycji ogromną przestrzeń, ale nigdy nie bawiły się z drugim psem. Nawet jeśli są wyprowadzane na spacer poza działkę, nie spotykają tam swoich pobratymców. Dojrzewały przy człowieku i tylko z nim się bawią, „rozmawiają”, przytulają. Nie wiedzą co to znaczy być psem, nie potrafią rozmawiać z innymi psami, nie potrafią się z nimi bawić ani komunikować w swobodny sposób. Mają do innych psów w najlepszym wypadku stosunek obojętny, w najgorszym panicznie się ich boją i zachowują bardzo agresywnie.

Żeby nie kończyć tego wpisu w tak smutnym nastroju dodam, że Saba przy kolejnym pobycie w naszym Pensjonacie opuściła w końcu swój bezpieczny zakątek wybiegu i powoli dołączyła do reszty towarzystwa. Jeszcze nie potrafi się bawić, ale obserwuje innych i stawia pierwsze nieśmiałe kroki w tej nauce :c). Mona coraz rzadziej szczeka i nie wodzi wciąż oczami za człowiekiem, potrafi już się położyć i zdrzemnąć. Milly, och, Milly jest duszą towarzystwa :c).

Od początku… czyli… o czym jest ten blog?

Dlaczego zdecydowałam się na pisanie bloga i to dokładnie w Walentynki? Dobre pytanie :c). Tak się złożyło, że moje życie kręci się wokół psów, ich wrażliwości, radości życia, ciepła, inteligencji i ufności.

Codziennie mam kontakt z psami, prowadzę hotel dla psów, jeżdżę na terapie do psów, które sprawiają problemy opiekunom. Sama mam w domu trzy psy, a dokładnie to trzy cudowne osobowości, trzy suczki ;c). Mam więc okazję na sporo obserwacji, którymi chyba warto się podzielić. Mnóstwo osób ciekawią historie psów, niektóre są naprawdę zabawne, inne zaskakujące i bardzo edukacyjne, wiele się można dowiedzieć i nauczyć.

Nie chcę tu nikogo do niczego przekonywać. Wolałabym, żebyśmy wszyscy otworzyli serca i umysły, tak byśmy mogli zrozumieć co się dzieje z psem, dlaczego zachowuje się w taki, a nie inny sposób. Jeśli zrozumiemy naszego psa, nawiążemy z nim prawdziwą, mądrą więź, wspólne codzienne życie przyniesie i nam i psu mnóstwo przyjemności i radości.

Pamiętajmy o najważniejszym – jeśli cokolwiek niedobrego dzieje się w zachowaniu psa, możemy mu pomóc to zmienić. Wystarczy zrozumieć przyczynę takiego zachowania i dokonać odpowiedniej korekty. Zachowanie psa jest odbiciem naszych zachowań i reakcji (lub ich braku). Kiedy to naprawdę zrozumiemy i zaczniemy zachowywać się w odpowiedni sposób, pies stanie się spokojnym, zrównoważonym, grzecznym i szczęśliwym stworzeniem.

Do tego dążymy, taki jest cel tego blogu – uszczęśliwić psy i ich opiekunów :c)

A więc do dzieła….