Archiwum tagów: psi behawiorysta

psi raj

Niektórzy wciąż traktują psa jak przedmiot, któremu nie poświęcają zbyt wiele uwagi, coraz więcej jednak jest tych, którzy chcą mu przychylić nieba.  I chwała im za to. Kłopot tylko w tym, że to raczej nie jest psie niebo. Pies jest psem, ma potrzeby psie i widzi świat psimi oczami, psim nosem i psim sercem. Najchętniej żyłby zgodnie ze swoją psią naturą, ale kto go zrozumie?

Najchętniej węszyłby po okolicy przez cały dzień, pogrzałby się w słońcu, schłodził w cieniu, wytarzałby w trawie (albo w innym, bardziej aromatycznym zapachu), napiłby się wody z kałuży, w krzakach znalazłby pyszną przekąskę a na noc wrócił do bezpiecznego domu, gdzie przywitają go radośnie, nakarmią, pogłaszczą i pozwolą się spokojnie wyspać przed kolejnym dniem pełnym przygód. Takie życie jest co prawda dość ryzykowne, można oberwać od silniejszego kolegi, może potrącić auto na drodze, ale tak to już jest, wolność ma swoją cenę. Szczęśliwy pies jednak wcale o tym nie myśli, gna przed siebie ciekawy nowych zapachów, wiatr furkocze mu w uszach a pysk trzyma wysoko, żeby dobrze widzieć co się wokół dzieje.

Najfajniej byłoby mieć przy sobie kilku pobratymców, najlepiej dużych i silnych, do obrony, ale wtedy znowu większa konkurencja do pysznych znalezisk. Człowiek!, o ten byłby lepszy, nie zje tego co pies znajdzie i jeszcze podzieli się swoim. Ranę opatrzy, chorobę wyleczy, kiedy trzeba obroni i ustrzeże przed niebezpieczeństwem, a na zimę całkiem przygarnie i da ciepły kąt. Gdyby tylko można było wszędzie za nim chodzić, być w jego pobliżu przez cały dzień, ale tak by pozwolił czasami odbiec i wrócić dopiero za jakiś czas. Żeby nie trzymał na lince i nie zamykał, ani nie przywiązywał. To byłaby  prawdziwa wolność i szczęście, bo i bezpiecznie i komfortowo. Psu tak niewiele trzeba, ale który pies zazna psiego raju na ziemi….

Ukochany pies

Tak sobie myślę, jakie to problemy mają ludzie z psami. Obserwuję wiele psów na co dzień i widzę jakie niektóre są znerwicowane. Wydaje mi się, że najpowszechniejszy problem to wychowanie psa, który jest bardzo niesamodzielny. Taki pies jest nadmiernie przywiązany do człowieka. Ludzi to oczywiście cieszy, psiak nie widzi świata poza swoim opiekunem. Wariuje z radości kiedy wraca do domu, podskakuje, wije się, skacze jak szalony i nie potrafi się uspokoić. Chodzi za nim krok w krok. Patrzy głęboko w oczy (często dostaje za to przysmaki, więc jak tylko coś chcemy włożyć do ust, siedzi z pyskiem tuż przed naszymi oczami i patrzy żałośnie, więc jak z takim biednym i uroczym stworzeniem się nie podzielić…). Zaczepia do głaskania, rzucania zabawek (znam osoby, które w trakcie oglądania telewizji cały czas są zajęte rzucaniem pupilowi piłeczki…), wyleguje na kanapie tuż przy swojej pańci a najchętniej wylegiwałby się na jej kolankach . No i naturalnie spędza  noc w łóżku, razem ze swoim ukochanym opiekunem.

Nie byłoby może w tym nic złego, na pierwszy rzut oka pies wygląda przecież na bardzo szczęśliwego, a i opiekun też akceptuje takie zachowanie. Kłopot jednak polega na tym, że to nie jest zdrowa relacja a pies w sumie nie jest psem i nie cieszy się życiem zgodnie ze swoimi psimi potrzebami. Stwarzamy mu cukierkowy, zamknięty świat uzależnienia od człowieka, jego obecności, dotyku i bliskości.

Wyobraźmy sobie małe dziecko, które byłoby traktowane w podobny sposób – bez kontaktu z rówieśnikami, zamknięte praktycznie cały czas w czterech ścianach, na długie godziny pozostawione samotnie, bez umiejętności zabawy z samym sobą, skoncentrowane na nas.  Takie dziecko, dokładnie tak jak i nasz pies, wypatrywałoby z utęsknieniem naszego powrotu, cieszyło się jak szalone i próbowało za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę, ciągle być w centrum naszego zainteresowania. Czy to byłoby zdrowe i szczęśliwe dziecko?

Psiak (tak samo jak dziecko) wychowany w ten sposób staje się niesamodzielny i znerwicowany. Zazwyczaj nie bawi się z innymi psami, nie jest nimi w ogóle zainteresowany, co gorsza, najczęściej reaguje agresywnie na każde próby zbliżenia osobnika tego samego gatunku. Lubi spacery, nawet bardzo, ale dlaczego musi napotykać te straszne, zaczepne stworzenia? Pozostawiony przez wiele godzin samotnie w mieszkaniu, zalękniony i sfrustrowany, próbuje w jakiś sposób rozładować napięcie, które z minuty na minutę w nim niemiłosiernie narasta. Ślini się, ziaje, zaczyna gryźć różne przedmioty lub meble, drapać i zrywać futryny, posikuje albo wzywa żałośnie swojego opiekuna nieustannie wyjąc lub szczekając.

cudna Lama

Dzisiaj rano do Pensjonatu przyjechała beagielka Lama, pamiętałam ją jako cudną, słodką psią dziewczynkę. Jeszcze nie tak dawno z wielką przyjemnością patrzyłam na jej piękną kształtną główkę, na drobną, pełną wdzięku sylwetkę. Minęły niespełna trzy lata i przyjechał całkiem inny pies. Nie poznałam jej. Lamo – gdzie ten Twój nieodparty urok? Gdzie Twój wdzięk? Gdzie wcięta talia i zgrabna pupa? Gdzie???